Droga na skróty

Czasami dziewczyny w planie są uparte. Od pierwszych dni wprowadzają w całej grupie zamieszanie, bo robią po swojemu.

Tym razem mamy dwie takie dziewczyny.

Pierwsza nie czyta jadłospisu w ogóle, mimo, że ma dokładnie rozpisany każdy posiłek.

Już tak długo w tym siedzę, że wystarczy mi jeden dzień, by zorientować się, która podopieczna liczy na cud i myśli, że samo bycie w grupie kobiet sprawi, że zrzuci kilogramy.

Mówię więc do prowadzącej, by zajęła się bardziej swoją podopieczną.

No i pierwszy tydzień rewelacja. Ok 30 nowych klientek przepięknie stosuje się do zasad. Widzimy dokładnie co jedzą, ale w rozmowach wyłuskuję, że te dwie dziewczyny straaaasznie kombinują.

Jedna wie lepiej i mimo dokładnego jadłospisu, robi po swojemu, opuszcza posiłki, wymyśla produkty gotowce, które są wręcz truciznami.

Druga podobnie, ale na dodatek co rusz jakieś zdanie świadczy o tym, że jakby trochę zazdrości koleżankom, że mają takie wspaniałe dania.

Nadchodzi dzień pomiarów. W grupie szał i potężne emocje bo od 0,5 kg na minusie do ponad 3 kg po pierwszych 7 dniach, a u naszych zagubionych owieczek na odwrót…

Pierwsza 0,5 kg na plusie, a druga się nawet nie przyznała.

Pierwsza bardzo ładnie zniosła swoją porażkę i mój elaborat na temat jej lenistwa. Przez 7 dni nie zajrzała do jadłospisu i jak to stwierdziła, na czuja musiała robić posiłki, bo nie wie, kiedy można zjeść jabłko i czy można. (Wszystkie owoce ma wypisane w jadłospisie w dokładnych ilościach i porach). Więc robiła sobie sama zapiekanki z jabłkami między posiłkami, albo dania, które są zaprzeczeniem zdrowego rozsądku i nie ma ich w menu.

Ustaliłyśmy, że robią jeszcze raz od nowa plan, ale teraz precyzyjnie według jadłospisu.

Zwróciłam uwagę, żeby doceniły fakt, że nigdy i nigdzie nie będą miały takiego serwisu jak tutaj. Nikt tego nie robi w taki sposób i nie daje tak ścisłej opieki non stop bezpłatnie, z tłumaczeniem i edukacją, dlaczego jemy w taki sposób, a nie inny.

Z nauką, jak funkcjonuje organizm i co dzieje się w środku, kiedy jemy dany produkt.

Jak budują się mięśnie, czy kalorie się spalają. Wszystko to, czego nie powie im żaden lekarz, żaden dietetyk, mają na tacy, tylko brać. I jeszcze wiele innych rozwiązań, które wymagają ogromnego nakładu pracy, ale my to robimy, bo warto.

Zobaczymy przy kolejnym mierzeniu. Jestem bardzo ciekawa wyników. Mimo wszystko dziewczyny pięknie się otworzyły i zadają mnóstwo pytań, a to znaczy, że im zależy i to nas baaardzo cieszy ???

Co Ty o tym myślisz?